





Solarne radio ratunkowe z korbką i powerbankiem 10 000 mAh utrzymuje łączność i energię, gdy pada sieć — radio AM/FM z komunikatami, ładowarka telefonu, latarka LED i alarm SOS w jednym kompaktowym urządzeniu.
Jedno stoi na półce przy drzwiach, drugie wozi się w aucie. Test po wyjęciu z pudełka: minuta korbki i radio gra. Najlepszy rodzaj sprzętu — taki, który po prostu czeka gotowy.
Wypróbuj radio w swoim domu: zakręć korbką, naładuj telefon, zostaw na parapecie w słońcu. Jeśli z jakiegokolwiek powodu nie spełni oczekiwań, skontaktuj się z nami w ciągu 30 dni, a zwrócimy pieniądze zgodnie z polityką zwrotów. Ty zachowujesz spokój — my bierzemy ryzyko.
Cztery źródła zasilania w jednym urządzeniu: korbka (minuta kręcenia ≈ 20 minut radia albo 25 minut latarki), panel solarny (doładowuje sam na parapecie), USB-C (pełne ładowanie z gniazdka, gdy prąd jest) i wbudowana bateria 10 000 mAh, która ładuje Twój telefon do 3 razy. Radio AM/FM odbiera komunikaty Polskiego Radia, latarka LED oświetla dom, a głośny alarm SOS ze stroboskopem wzywa pomoc.
Radio: AM/FM z wyświetlaczem · Powerbank: 10 000 mAh, wyjście USB · Latarka: jasna dioda LED + lampka do czytania · Alarm: syrena SOS ze stroboskopem · Zasilanie: korbka / panel solarny / USB-C / bateria · Wykonanie: odporna na zachlapania obudowa, pasek na rękę.
W zestawie: radio Czuwamy 4-w-1, kabel USB-C, instrukcja po polsku.
Testujesz w 60 sekund po wyjęciu z pudełka: kręcisz korbką — radio gra, latarka świeci. Od razu wiesz, na czym stoisz.
Potem urządzenie po prostu czeka w szufladzie lub przy drzwiach. Dzięki korbce i panelowi solarnemu nie ma stanu „rozładowane” — zasilanie robisz własnoręcznie, w każdej chwili. A przez 30 dni możesz je zwrócić bez podawania powodu.
Zamówienia pakujemy w ciągu 24 godzin i wysyłamy z magazynu w Polsce. Dostawa do Paczkomatu InPost lub kurierem zwykle w 1–2 dni robocze.
Numer do śledzenia przesyłki dostaniesz e-mailem od razu po nadaniu — status sprawdzisz w każdej chwili na stronie Śledź zamówienie.
Radio Czuwamy wspiera domową gotowość kryzysową i uzupełnia oficjalne systemy ostrzegania (Alert RCB) — nie zastępuje ich ani służb ratunkowych. W sytuacji zagrożenia życia dzwoń pod numer 112. Używaj zgodnie z instrukcją.
TAK CZUWAJĄ POLSKIE DOMY
60 sekund do gotowości
Bez instalacji, bez aplikacji, bez baterii do kupienia. Trzy kroki — i Twój dom ma światło, informacje i energię niezależną od gniazdka.
Minuta korbki ≈ 20 minut radia lub 25 minut latarki. Panel solarny doładowuje urządzenie sam, każdego dnia — bez Twojego udziału.
Przesuwasz przełącznik — radio AM/FM łapie komunikaty Polskiego Radia, a latarka oświetla dom. Obsłużą je dzieci i dziadkowie.
Podpinasz kabel do wyjścia USB — powerbank 10 000 mAh budzi telefon do życia, do 3 pełnych ładowań. A w razie potrzeby głośny alarm SOS ze stroboskopem ściąga pomoc dokładnie tam, gdzie jesteś.
(I dlaczego Czuwamy nie)
Latarka z szuflady, powerbank, stare radio — każde z nich działa na baterii, która rozładowuje się właśnie wtedy, gdy leży i czeka. W blackoucie sięgasz po nie i odkrywasz to, co wszyscy: martwe baterie, pusty powerbank, radio bez prądu. Dlatego tyle domów było po ciemku i bez informacji już pierwszej nocy wrześniowego alarmu.
Czuwamy jest inne. Nie przechowuje energii — robi ją samo: minuta kręcenia korbką albo słońce na panelu i masz radio, światło i ładowanie telefonu. Cztery źródła zasilania oznaczają, że nie istnieje stan „rozładowane na dobre”.
Jedno urządzenie zamyka całą rządową checklistę łączności i światła — i zamiast wymagać pilnowania, po prostu czeka gotowe. Miesiącami. Latami.
Urządzenie kryzysowe, które naprawdę czeka gotowe.

W noc wichury, gdy padł prąd, to było jedyne urządzenie w domu, które mówiło nam, co się dzieje. Siedzieliśmy w przedpokoju ze światłem i komunikatami radia. Warte każdej złotówki za tę jedną noc.

Zastąpiło całą szufladę rzeczy, które nigdy nie działały, gdy były potrzebne. Latarka z martwymi bateriami, radio nie wiadomo gdzie, pusty powerbank. Teraz to jedna rzecz na półce przy drzwiach — i nigdy nie muszę się zastanawiać, czy jest naładowana.

Kupiłem po tym, jak wichura odcięła nam prąd na działce na dwa dni. Teraz radio stoi na ganku: łapie komunikaty, świeci wieczorem, a telefon ładuję z powerbanku. Działa dokładnie tak, jak obiecali.
Doświadczenia mogą się różnić.
Od rozpakowania do spokojnej głowy — krok po kroku
Minuta kręcenia korbką — radio gra, latarka świeci, telefon zaczyna się ładować. Od pierwszej minuty wiesz, że możesz na nim polegać.
Półka przy drzwiach, szuflada w przedpokoju albo schowek w aucie. Cała rodzina wie, gdzie jest — to połowa gotowości.
Od czasu do czasu połóż je na parapecie — panel solarny sam uzupełni baterię. Żadnych baterii do kupowania, żadnych ładowarek do pamiętania.
Przy następnym alarmie, wichurze czy awarii Twój dom ma światło, informacje i łączność. A pierwsze 30 dni w całości pokrywa gwarancja zwrotu.
Najlepszy scenariusz? Nigdy nie będziesz go potrzebować. Ale będzie czekać.
Zanim kupisz
Łączy cztery urządzenia kryzysowe w jednym: radio AM/FM do odbioru oficjalnych komunikatów, jasną latarkę LED, powerbank 10 000 mAh (do 3 ładowań telefonu) i głośny alarm SOS ze stroboskopem. Wszystko zasilane korbką, słońcem, USB-C lub baterią.
Zwykły sprzęt przechowuje energię — i traci ją, leżąc w szufladzie. Czuwamy robi energię samo: korbka i panel solarny oznaczają, że nie istnieje stan „rozładowane na dobre”. Do tego cztery funkcje w jednej obudowie zamiast czterech gadżetów z czterema bateriami.
Około minuty kręcenia daje mniej więcej 20 minut radia albo 25 minut latarki. Doładuj przez USB-C lub słońce, a masz zapas na długie godziny — plus 10 000 mAh dla telefonu.
Nie. Kręcisz korbką albo kładziesz na słońcu, przesuwasz przełącznik — i masz radio oraz światło. Obsłużą je dzieci i dziadkowie. Instrukcja po polsku w zestawie.
Nie — uzupełnia ją. Alerty SMS działają, dopóki działa sieć komórkowa; radio jest na te godziny, gdy sieci i prądu nie ma. Dokładnie dlatego radioodbiornik niezależny od prądu jest na rządowej liście wyposażenia domu.
Blackout nie wybiera, gdzie Cię zastanie. Najczęstszy układ: jedno w domu, jedno w aucie — a trzecie na działce albo u rodziców, którzy sami sobie takiego sprzętu nie kupią. Zestawy wychodzą taniej za sztukę.
Masz pełne 30 dni. Jeśli radio nie spełni oczekiwań, skontaktuj się z nami, a zwrócimy pieniądze zgodnie z polityką zwrotów — ponad dwa razy dłużej, niż wymaga prawo.
— zanim będzie potrzebne!
Każdego dnia kolejne polskie rodziny odhaczają pierwszą pozycję z rządowej listy — łączność, światło i energię niezależną od gniazdka. Wybierają urządzenie, które testuje się w 60 sekund, nie wymaga żadnej obsługi i jest objęte 30-dniową gwarancją zwrotu pieniędzy — więc próba nie kosztuje nic poza minutą kręcenia korbką.
Nie cofniesz wczorajszych nagłówków. Ale możesz sprawić, że następny nie zastanie Twojego domu po ciemku.
WYPRÓBUJ BEZ RYZYKAPraktyczne porady gotowości i okazje — bez spamu